Skip to content

Islandia 2011

Islandia 2011

Fotograf Warszawa

Niniejszy post może się wydawać że jest niezbyt składny i zrozumiały miejscami a wątek może się nagle urywać :) wszystkie poniższe informacje i przemyślenia były spisywane na bieżąco na moim ipadzie podczas naszej męskiej wyprawy do Islandii w maju tego roku. Zdjęcia wykonane są po części moją lustrzanką nikona a w dużej części moim ulubionym telefonem samsungiem galaxy s i w kilku przypadkach ipadem2 :)
Zapraszam do czytania i oglądania zdjęć w dalszej części posta.

15.05.2011 Niedziela
Wczesnym porankiem o 4 cała nasza trójka (Ja, Jarek i Piotr) rusza na lotnisko Chopina w Warszawie gdzie o 5:50 mamy samolot Icelandexpress do Keflawiku.
Na miejscu pogoda powitała nas słońcem i w miarę znośną temperaturą +6*
* wszystkie temperatury są podawane są z odczytu naszego samochodowego termometru i nie odzwierciedlają temperatury odczuwalnej która jak to na Islandii była dużo niższa
Odebraliśmy nasz samochód z wypożyczalni i udaliśmy się do centrum Keflawiku na małe zwiedzanie, przepakowanie bagaży w samochodzie i jakieś jedzonko. Ponieważ była niedziela i na dodatek godziny poranne nic prawie nie było otwarte więc zatrzymaliśmy się w miejscowym fast foodzie N1, gdzie jak się później okazało sprzedawała dziewczyna z Polski :)
Islandia 2011
Ok 11:30 pojechaliśmy w stronę Reykjanestá. Po drodze zbadaliśmy łączenie płyty amerykańskiej i euroazjatyckiej. Obejrzeliśmy cypel Reykjanestá a potem w okoliczne pole geotermalne Gunnuhver.
Islandia
Iceland 2011
Wyprawa na Islandię 2011

O 13:30 wyruszyliśmy w kieruku Grindavik. W planach kupienie chleba i wody do picia. Szybkie zakupy w Grindavik w sklepie Netto i jedziemy dalej. Zwiedzamy pola geotermalne Krisuvik. Chwile później stanęliśmy na obiadek przy jeziorze Kleifarvatn.
Islandia
Teraz kierunek drogi na Reykjavik i na park narodowy Þingvellir. W Reykiawiku długie poszukiwania butli do kuchenki gazowej zakończone sukcesem w sklepie przy stacji benzynowej. Mamy kuchenkę wiec kierujemy się już na park narodowy Pingvellir. Na kolacyjkę zupki i po trochę słodkości czyli czekoladki a przed snem herbatka z kapitanem morganem. Dziś nocleg na pustkowiu pod namiotem http://g.co/maps/b5dhv [64.2013,-21.2843]
Islandia 64.2013,-21.2843

16.05.2011 Poniedziałek
Islandia dzień drugi
Po nocy z małym gradem i deszczem wstalismy po 6. Dziś na sniadanko płatki z mlekiem i kanapki z nutellą. Potem sprzątanie, pakowanie i jedziemy do parku Þingvellir. Zwiedzanie parku, miejsca zbierania się kiedyś parlamentu Islandii, ładny mały wodospad a potem jedziemy w stronę Geysir i Gullfoss.
Islandia Þingvellir
Islandia Geysir
Islandia Gullfoss

Jest godzina 10. Zwiedzilismy Geysir i potem nieopodal oddalony wodospad Gullfoss. Na Gulfosie złapał nas siniegograd :) potem udaliśmy się do Hella gdzie wymieniliśmy euro na korony islandzkie, zrobiliśmy zakupy w spozywczaku i pojechaliśmy dalej. Po drodze wodospad
Seljalandsfoss i jemy obiad w górach [63.617555, -19.951308]. Dziś na obiad zupki i pyszną jajeczniczka :) a na dodatek nabralismy sobie wody ze źródełka do picia i gotowania.

Seljalandsfoss Islandia

Dalej droga do wodospadu Skógafoss a potem wejście na gore wodospadu. Dziś nocleg obok wodospadu Skógafoss. Piękne widoki, ciepły prysznic, szum wodospadu oraz dziwieki ptaków i owiec:)

Skógafoss Islandia

17.05.2011 Wtorek
Dzisiejsza noc pod namiotem jakaś lekko chlodniejsza ale jeszcze do wytrzymania . Wstalismy po 7, na sniadanko nanapeczki z szyneczką i kawka a na deser budyń. Po śniadaniu pakowanie i mycie ząbków i w drogę. Znalazłem w angielskim przewdniku namiar na stary z 1923 roku basen odkryty termalny w którym jedna ze ścian to skała z której sączy sie woda termalna gorąca. To chyba najbardziej nietypowo położony basen na świecie nadal czynny w sezonie letnim. Po sniadaniu zatem  udajemy sie na poszukiwania tego opuszczonego juz choć czyszczonego regularnie basenu. Po dotarciu w okolice zaczyna lekko padać ale udajemy się na poszukiwanie basenu który jest gdzieś w odległości ok 15 minut od miejsca gdzie zaparkowaliśmy. Udajemy się przełęczą miedzy górami którą płynie woda z topniejacych śniegów i lodowca. Po drodze w oddali widzimy chmury pary wydobywajace się ze skał wiec wiemy ze jesteśmy na dobrym tropie. Niestety po dotarciu okazuje się ze jedna rura doprowadzajaca wodę z pobliskiego ok kilka metrów wycieku termalnego jest przerwana przez spadające przy roztopach skały i nie została jeszcze naprawiona.
Islandia Gullfoss
Dalej jedziemy na Polwysep Dyrholaey ktory niestety jest zamknięty z powodu okresu legowego ptaków. Zwiedzamy sobie okoliczne formacje skalne (erozja eolityczna) jedziemy do Vikna jakieś zakupy. Wiatr wieje niemilosernie aż dzwi trzeszcza i trochę pada. Zakupy robimy w sklepie Kjaroval i tankujemy na stacji N1 benzynę cena 239.40 koron za litr. Jedziemy dalej w stronę oceanu zauważając piękne góry. Spotykamy Francuzów którzy się zakopali w piasku na plaży, jedziemy im pomoc. Trochę ich odkopujemy ale w międzyczasie przyjeżdża pomoc z 112 aby ich odkopać.
Islandia
Jedziemy do jaskini obok i gotujemy sobie obiad i odpoczywamy. Dalej w pobliżu  odwiedzamy black beach wiatr wieje niemilosernie podnosząc z plazy żwir tworząc burze piaskowa, nic nie widać na odległość kilkudziesięciu metrów fale walą na  brzeg, ocean ma piękne fale. Trudno w tym wszystkim oddychać i się utrzymać.
Islandia Black Beach


Po tych dramatycznych widokach jedziemy w stronę lodowca. Dużo drogi po pustkowiach, pusto, same góry żwiru naniesionego przez topniejące wody lodowca po obu stronach. Mijamy duży jęzor lodowcowy Skeiðarárjökull  ok 20 km i idziemy zwiedzać jezor Svinafellsjokull który odchodzi z tego samego lodowca Vatnajökull. Cudowne widoki lodowca, wspinamy się by go dotknąć. Po zwiedzaniu szukamy miejsca do noclegu na dziś. Dziś spimy u podnóża lodowca Vatnajokul. Piękne widoki i zaciszne miejsce osłonięte dużą skałą. [63.962249, -16.841822]
Islandia
Islandia
Islandia

18.05.2011 Środa
Na dzisiejszą noc bardziej się ubralismy wiec było ciepłej i przyjemniej spać. Wstalismy przed 7, standardowo sniadanko dziś płatki czekoladowe z mlekiem i kanapki z nutellą. Dziś jedziemy zobaczyć park narodowy i jeszcze lodowiec Vatnajokul. W parku idziemy szlakiem do wodospadu Svartifoss  (jak organy), droga jest bliska i łatwa. Potem decydujemy się iść szlaakiem do jęzora lodowcowego Morsarjokull, po drodze piękne widoki, słoneczna i ciepła pogoda (8 stopni) sprzyjają wędrówce. Po przejściu kolejnych 3,5 km okazuje się ze znaki pokazywały odległość do doliny jezora lodowca Morsarjokull a samo czoło jezora Morsarjokull jest jeszcze 4.5 km dalej :( niestety w górskim szlakiem droga zajęła by nam sporo czasu a nie byliśmy gotowi na taka drogę wiec decydujemy się wrócić do samochodu.
Męska wyprawa Islandia 2011
Islandia 2011
Jemy mały obiadek kanapeczki i jedziemy dalej wzdłuż lodowca do jeziora z plywajacymi kawalami lodowca oderwanego które się zwie Jokulsarlon. Po drodze zwiedzamy jeziora mniejsze z plywajacymi górami lodowymi Breioarion i Fiallsarion. Odkrywamy stary zawalony most i cześć starej drogi nr. 1. Niesamowite widoki i kolory lodowca. Wreszcie docieramy do jeziora Jökulsárlón. W Jeziorze mnóstwo gór lodowych różnego kształtu i koloru. Góry wypływają kanałem do morza które wyrzuca je na brzeg. Pięknie to wyglada na czarnym piasku plarzy przy wzburzonym morzu. Obiad jemy kilka km za jeziorem. Na obiadek makaron z tuńczykiem, zielonym groszkiem i kukurydzą.
Islandia
Islandia
Islandia
Teraz jedziemy do Hofn. Hofn to małe miasteczko koło 1800 mieszkańców , nic ciekawego oprócz portu z kilkoma większymi statkami. Oglądamy port i robimy zakupy spożywcze w sklepie Netto, ceny przystepniejsze nizeli w poprzednim sklepie. Na koniec tankujemy i jedziemy za miasto szukać miejscówki na dzisiejszy nocleg. Jadąc drogą nr1 zaraz za tunelem widzimy Renifery :)Nasze pierwsze widziane renifery i to tuż przy samej drodze. Jedziemy dalej, mijamy latarnie morska Hvalnes i nadal nie możemy znaleść noclegu, poszukiwania trwają. Udało nam się znaleść nocleg ostatecznie w miarę osłoniętym miejscu.
Islandia
Islandia
Islandia

19.05.2011 Czwartek
Dzisiejsza noc przespana bez pobudek, cieplutko i przyjemnie choć trochę krzywo. Wstalismy przed 7. Sniadanko pakowanie namiotu poranna toaleta i planujemy dzisiejsza trasę. Jedziemy dalej na początek celem jest miasteczko Djupivogur. Po drodze spotykamy kilka skupisk reniferow największe w okolicy fiordu Hamarsfiordur. Renifery są dosłownie w pobliżu drogi nr 1. Zatrzymujemy się na godzinę w Djupivogur. Zwiedzamy miasteczko, port i punkt obserwacyjny ptaków a przy wyjeździe przy drodze nr 1 oglądamy jeszcze miejscowy cmentarz na którym większość starych mogił ma posadzone na grobach drzewa.

Djupivogur Iceland
Jedziemy dalej po drodze napotykamy ciekawy wodospad na rzece Foss, z pięknym kolorem wody. Zaraz za rzeką fos główna droga w kraju nr 1 robi się żwirowa. Chcemy zatankowac w Stöðvarfjörður ale okazuje się ze stacja jest automatyczna tylko na karty, decydujemy ze zajedziemy na stacje w kolejnej miejscowości Fáskrúðsfjörður trochę dalej prosto na drodze 96 za skretem do tunelu który zaczyna się za Dalir którym mamy w planach jechać. Po drodze stajemy przy opuszczonych zabudowaniach farmerskich żeby pod dachem ugotować sobie obiad ale okazuje się ze jest straszny syf i jedziemy dalej. Kupujemy kartę prepaid na stacji benzynowej do tankowania na stacjach Shell i Orkan i tankujemy paliwo. Wracamy na drogę 96 i jedziemy tunelem (5.9km). Dalej kierujemy się drogą 92 na Egilsstadir. W Egilsstadir jemy w Subway’u, małe zakupy w Bonus i jedzimy na basen. Basen jest rewelacyjny i jest na zewnątrz :)). Woda w basenie cieplutka, pada deszczyk co upieksza jeszcze przeżycia a dodatkowo są małe baseny z woda o temp. 41 stopni. Na basenie spędzamy ok 1,5 godziny i zbieramy się w dalsza drogę w około Lagarfljot. (jest godzina 16:20)
Po drodze odwiedzamy pierwszy założony las w Islandii, założony w 1905 roku.
Iceland
O 17.40 dojezdzamy do wodospadu Hengifoss (118metrów). Idziemy go zobaczyć z bliska szlakiem razem z Piotrkiem. Drogi mamy ok 2.5 km, jak się okazuje po wejściu schodkami na skarpę wiatr wieje niesamowicie wprost na nas jest 2 stopnie na plusie i dodatkowo lekko mży deszcz aż trudno złapać oddech. Mimo trudu docieramy do pierwszego wodospadu Litlanesfoss i dalej kilkaset metrów doliną po dość trudnej ścieżce do wodospadu Hengifoss. Widok zwarzywszy na widziane wcześniej dziesiątki dużych i pięknych wodospadow nie zapiera tchu w pierwsiach mimo wysokości 118 metrów. Pod wodospadem znajdujemy skrzynkę z mapa i notesem do wpisów oraz pieczątką :). Robimy sobie po pieczatce i idziemy w drogę powrotną. Tym razem wiatr w plecy wiec jest łatwiej. Po zejściu czeka na nas przygotowany przed Jarka obiadek :). Jemy sałatkę z tuńczyka, jajka, groszku i kukurydzy, oraz ciepłą herbatkę.
Iceland
Jedziemy dalej w drogę. Po drodze mijamy znak podający temperaturę i jest -2, jadąc dalej zaczyna padać śnieg i do okola jest biało!!! Cieszymy się ze śniegu robimy sobie pierwsze fotki ze śniegiem padającym :)) Dalej zaczyna padać mocniej, normalnie śnieżna burza, widać na 50 metrów, biało do okola można jechać do 40 km. Z czasem pada jeszcze mocniej i widać jeszcze mniej…. Po drodze mijamy samochód w rowie z turystami czekającymi na pomoc ze 112, a chwilę dalej mijamy wielką pomoc drogową jadącą im na pomoc. Dalej się trochę rozpogadza pada mniejszy śnieg i zaczynamy szukać jakiegoś miejsca na nocleg. Skręcamy w drogę 923 w kierunku tamy Kharanjukar i miasteczka Bru. Dojezdzamy do Bru ale okazuje się niestety ze ta droga prowadząca do tamy Kharanjukar jest jeszcze zamknięta po zimie. Nie pozostaje nam nic innego jak wrócić do Ring Road czyli krajowej drogi numer 1 i tam poszukać miejsca na nocleg. Niestety w około same podtopione tereny i brak możliwości jakiegokolwiek zjechania więc kontynuujemy jazdę, jest godzina 23:17 za oknem znów burza śniegowa i widoczność na 30-50 metrów. Wszystko wokoło jest białe. Miejscami widoczność sięga 15 m…. nagle tak zawialo ze widoczność spadła do 0 i zostało tylko hamowanie, stanęliśmy na środku drogi i nic przez jakieś 20 sekund nie było widać, serce biło mi tak że mało nie wyskoczyło, Piotr skupiony na kierowaniu a Jarek śpi z tyłu :), ruszyliśmy i dosłownie chwilę potem spotkaliśmy tira jadącego z przeciwka, wystarczyło żeby jechał minutę wcześniej i strach pomyśleć co mogło się stać. Ledwo co udało nam sie zauwarzyc postuj przy drodze i jakos na niego zjechać, jest 23:45) [65.4575, -15.8068] aby to do rana przetrzymać. Za oknem wieje ze aż miło, przed snem wyszedłem siku i ledwo co udało mi się za samochodem utrzymać na nogach. Chłopaki kładą się spać ja jeszcze oglądam sobie dwa odcinki Świata według Kiepskich w ipadzie. Dziś niestety nocleg w samochodzie. Jest 0:55, na dworze szarówka (o tej porze roku nie ma już całkowitej nocy, tylko przez kilka godzin jest taka szarówka ze wszystko widać) i zawieja śnieżna trwa nadal.
Iceland
Iceland

20.05.2011 Piątek
Noc na siedzeniu samochodu nie była taka straszna jak mogło by się wydawać. Odziani w dodatkowe ubranka i spiwory jakoś usnęliśmy mimo niewygod i -4 oraz burzy śnieżnej na dworze. Wstalismy ok 6:30. Przygotowaliśmy sobie ciepła herbatę do termosa i zjedlismy po puszeczce makreli. Jeszcze chwila na ogarniecie samochodu i jedziemy. Za oknem cały czas mocno pada śnieg, jedziemy dalej w kierunku wodospadu Dettifos. Przed skrętem w drogę 864 zamieci i zawieja śnieżna ustają. Po obu stronach pustkowiach przypruszone sniegem. Za chwile znów zamieć śnieżna, cały czas mocno wieje. Do wodospadu od strony drogi 864 docieramy o 8:40 pusto i głucho tylko wiatr ze śniegiem hula po okolicy. Temp. -3 i duży wiatr. Idziemy szlakiem ok 1 km żeby zobaczyć wodospad. Szlak ośnieżony i wieje ale da się spokojnie dojść do samego wodospadu. Chwile oglądamy potęgę wodną i ruszamy z powrotem do samochodu. Jedziemy dalej 864 do Asbyrgi. Droga szutrowa cała osniezona miejscami nawiewy śnieżne na 10-30 cm ale nasz 4×4 daje radę pedzimy do przodu. O 10 dojeżdżamy do Asbyrgi przez podwieszany most nad rzeką, standardowo zwężenie i jeden pas na moście. Tankujemy w miasteczku hmmmm znaczy się na stacji z kilkoma budynkami wokoło :) idziemy zwiedzać kanion Asbyrgi. Po zwiedzaniu robimy sobie odpoczynek i jedzonko – dziś zupka i kanapeczki z pasztetem. Dalej jedziemy z powrotem do drogi nr 1 drogą F862. Dalej w planach turkusowe jezioro w kraterze „Maar Viti” i okolice jeziora Myvatn, a szczególnie wyczekujemy kąpieli w wodach geotermalnych. Jadąc droga F862 okazuje się ze przejazd jest zablokowany i musimy wrucic do Asbyrgi i jechać droga 864 do drogi nr 1.
Iceland
Po drodze znowu spotyka nas burza śnieżna i warunki do jazdy się pogarszają, skrecamy do krateru i jeziora „Maar Viti” po drodze pomagamy trzem dziewczynom zawrócić ich małym citroenem bo zakopały się w śniegu. My jedziemy dalej, dojeżdżamy do elektrowni geotermalnej i pniemy się ostro w gore po zboczu, w pewnym momecie samochód mimo zapietego 4×4 staje w zaspie, po czym delikatnie zsuwa się… Na kilkanaście razy udaje nam się zawrócić i powoli jedziemy w dół drogi. Odwiedzamy pole geotermalne z pieknymi stozkami (fumarole) z buchajaca parą Hverir. Dalej jedziemy się trochę pomoczyć w Myvatn Nature Baths czyli w wodach geotermalnych. Dalej przejezdzamy droga nr 1 do wodospadu Godafoss. Jeden z ciekawszych wodospadow moim zdaniem na Islandii. Po chwili na oglądanie wodospadu jedziemy dalej do Akureyri. Ostatni odcinek drogi przez góry jest bardzo krety i strome podiazdy i zjazdy plus śnieg na drodze daje nam sporo wrażeń. Stajemy na nocleg dziś też w samochodzie. Jemy kolacje oglądamy film w ipadzie i idziemy spać.
Iceland
Iceland

21.05.2011 Sobota
Dzisiejsza noc w samochodzie była całkiem spoko, chyba nawet się wyspałem. Na śniadanko zjedliśmy sobie płatki z mlekiem, a po śniadaniu podjechalismy pozwiedzać trochę miasteczko Akureyri które jest zwane stolica północnej Islandii i jest drugim co do wielkości miastem w Islandii zaraz po stolicy Reykiawiku. Zwiedzamy osiedla mieszkalne, port i okolice i jedziemy na zakupy do sklepu Bonus. Robimy podstawowe zakupy i jakieś słodycze i decydujemy się jechać dalej do miasteczka Siglufjördur. Po drodze odwiedzamy Dalvik a potem jedziemy dalej przez jednokierunkowy z mijankami tunel do Olafsfjördur. Dalej już jedziemy nowo wybudowanymi tunelami dosłownie jeden za drugim które mają ponad 7km pierwszy tunel i drugi prawie 4 km do Siglufjördur.
Za wyjazdem z tunelu a przed Siglufjördur jemy obiadek, dziś Ravioli i po od kasku jedziemy dalej. Zaczyna się burza śnieżna na naszej kretej górskiej drodze nr 76. Jedziemy do wyspy gdzie można spotkać dużo maskonórów. Niestety z powodu dużego wiatru nie da się do wyspy dojść wiec po krótkim postoju jedziemy dalej do Saudarkrokur. Tu planowaliśmy iść na basen ale okazało się ze basen czynny jest tylko do 17. Pojechaliśmy dalej do drogi nr 1 i nią w kierunku Blönduos. Stanelismy trochę za Blönduos na nocleg w samochodzie. Lekka kolacja dwa odcinki Kiepskich i idziemy spać.
Iceland
Iceland

22.05.2011 Niedziela
Kolejna noc w samochodzie to już trzecia i coraz lepiej się śpi. Obudziliśmy się po 8 rano. Załatwilismy poranne sprawy i co nieco zjedliśmy, mnie od trzech dni męczy jakieś zatrucie pokarmowe wiec delikatne śniadanie. Ugotowalismy sobie wody w termos i jedziemy dalej na pulwysep Vatnsnes w okolice Nestá wypatrywać foki. Dziś poranek jak na ta porę roku przystało chłodny 2 stopnie na plusie ale jest slonecznie co podnosi na duchu. Po drodze zobaczyliśmy skale w oceanie o Krztalcię litery M, pochodzilismy trochę po brzegu oceanu i pojechaliśmy dalej. Na samym końcu półwyspu stajemy i przechodzimy przez plotki dla owiec nad brzeg oceanu by wypatrywać fok. Idziemy wzdłuż wybrzeża oglądamy mnóstwo wysiadujacych na jajach ptaków, a po czasie dostrzegamy przy brzegu w oceanie kilka pływających fok. Stajemy by je poobserwowac. Spędzamy nad brzegiem ok 2 godzin i jedziemy dalej. Stajemy przy kolejnej zatoczce gdzie często pływają foki, ale przed wycieczka na obserwacje robimy sobie obiadek klopsiki z makaronem. Po jedzeniu i spacerku ruszamy dalej droga 72 przez Hvammstangi do jedynki a potem 61 do drogi 59. W miedzy czsie dzięki SMSowi dowiadujemy się o wybuchu wulkanu Grímsvötn i zamknięciu przestrzeni powietrznej nad Islandią. Jedziemy droga 55 do drogi 54 a potem do bazaltowych form skalnych Gerduberg i leczniczego zródełka z naturalnie gazowana wodą. Po zwiedzeniu tych atrakcji stajemy w zaciszu krateru na nocleg w samochodzie. Jemy kolacje ogladamy odcinek kiepskich i idziemy spać.
Islandia
Vatnsnes Islandia
Islandia
Islandia
Gerduberg Islandia

23.05.2011 Poniedziałek
Dziś wstalismy po 8:30 wiec dzień w dzień sypiamy coraz dłużej. Na dobre przebudzenie robimy sobie podwójna kawkę i kanapeczki z pasztetem oraz szprotki w puszce. Robimy porządki w samochodzie i zbieramy się do jazdy dalej w głąb półwyspu. Po drodze odwiedzamy Ytri-Raudamelur, mały kościółek i położony obok cmentarz. Zajeżdżamy do pięknego i wąskiego miejscami 2 metry wawozu ze strumykiem Raudfeldargja. Zjezdzamy do wioski Hellnar. Tu zchodzimy do zatoczki by obejrzeć jak uformowala się lawa wpadajaca do oceanu. Na plaży znalazłem pięknie wytoczone wulkaniczne skały które zabrałem do domu by zrobić z nich świeczniki :) Po 40 min. spacerku jedziemy dalej. Po drodze zaczyna nam brakować paliwa a wcześniej jakoś wydawało się ze starczy ale wskazówka spadła na zero a nam do stacji zostało ponad 20 km a wiatr wieje na nas tak mocno ze nie można jak się stanie otworzyć drzwi. Wylaczamy cała elektryka łącznie ze światłami drogowymi :) i jakoś na oparach udaje nam się dojechać do Hellissandur i zatankowac na stacji N1.
Zatankowani jedziemy dalej i stajemy za Ólafsvík na obiadek, dziś klopsy z makaronem. Nabieramy wody z pobliskiego strumyka do picia i gotowania myjemy garnki po obiedzie i jedziemy dalej do Stykkishólmur. W Stykkishólmur mamy w planach wypad na basen z wodami geotermalnymi z babelkami naturalnymi (420IKS) (standardowo basen jak kazdy w islandii jest odkryty, wiec to dodatkowe przerzycie kapiel w ciepłym basenie gdy na dworze jest 1 na plusi, wieje wiatr i pada snieg). Potem zakupy w sklepie oraz małe zwiedzanie miasteczka. Standardowo jak to w Islandii ograniczenie prędkości w mieście tu nawet o 5 kilometrów surowsze czyli do 30km/h i to zaczynające sie jakieś 500m nim zaczną się zabudowania jakiekolwiek. Pod miejscowym muzeum udaje mi się złapać darmowy WiFi i wykorzystuje go do sprawdzenia pogody, poczty i pogadania chwile na Google Talk z żona. Cały polwysep Snæfellsnes mamy już przejechany, zbliża się wieczór i jedziemy kawałek dalej droga 54 do drogi 55 i tam będziemy szukali noclegu na dziś. Nocleg znaleziony, jemy kolacje, potem popijamy sobie dobrą polską wódeczkę z pepsi i gadajac siedzimy do 24.
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia
Islandia

24.05.2011 Wtorek
Dziś słoneczko obudzilo nas już po 7 rano. Szybkie załatwienie swoich spraw i bierzemy się za przygotowywanie śniadania i kawki.
Po jedzonku jedziemy wejść na wulkan Eldborg, spacerek dwu godzinny. Pogoda nam dziś od rana dopisuje 3 stopnie na plusie, piękne słoneczne niebo i mniejszy wietrzyk sprawiła ze wycieczka i wejście na Eldborg było samą przyjemnością. Po powrocie jedziemy do Borganes na zakupy spożywcze i slodyczowe.
Islandia
Po zakupach jedziemy w kierunku jaskini Surtshellir, na początek drogą nr 1 potem skrecamy w drogę 50 na Reykholt chwilkę potem w drogę 523 i za kilkanaście km prosto 518 aż do drogi F578, tu się okazuje ze droga F568 jest jeszcze zamknięta i nie ma dojazdu do jaskini. Postanawiamy jechać dalej drogą 518. Skrecamy w górską F550 i jedziemy spokojnie przez otaczające nas po obu stronach pole głazow naniesionych przez lodowiec. Nią jedziemy ok 7 km bo tylko tyle jest jej otwarte i po mojej namowie skręcamy w boczną drogę jeszcze gorszego stanu też prowadząca przez pole głazów i po kilku km docieramy do samego lodowca Langjökull. Wjeżdżamy samochodem kilka metrów na śnieg, stajemy i sami idziemy pospacerowac sobie po lodowcu. W około otacza nas biel śniegu i piękne niebo oraz głucha cisza a nogi zapadają się w śniegu po kolana :)
Langjökull Islandia
Po nacieszeniu się lodowcem wracamy trochę niżej aby przygotować sobie obiadek. Obok miejsca gdzie gotowaliśmy obiadek odkryliśmy piękny kanion z rzeczką i trzema małymi wodospadami. Piękne widoki dla których warto przejść się 10 minut przez nierówne trawy i pole wulkaniczne. Nad wodospadami bawimy się w turlanie i zrzucanie po zboczu ogromnych głazów do rzeki, efekty dźwiękowe i wizualne wpadającego do rzeki rozpędzonego głazu bezcenne :) Wracamy do południowej części drogi 518 i stajemy na chwile przy wodospadzie Hraunfossar który faktycznie jest ciągiem małych wodospadow spadających z pola lawowego na północnym brzegu rzeki Hvita. Na nocleg stajemy w małym kanonie po przeciwnej stronie rzeki.
Langjökull Islandia
Hraunfossar Islandia

25.05.2011 Środa
Dzisiejszą noc w namiocie spało się całkiem dobrze, strumyczek szumiał a ptaszki śpiewały nam cała noc do snu. Pogoda nam dopisuje, dziś rano tez świeci pięknie słoneczko a wiatr jest w normie czyli jak na Polskie warunki jest duża wichura. Jemy sniadanko, dziś paróweczki, zbieramy manatki i pakujemy się do samochodu. Na początek dnia jedziemy do Reykholt a potem kierujemy sie do Akranes. W Akranes zobimy małe zakupy i idziemy standardowo na basen oczywiście odkryty :) Tu spedzamy ok 1,5 godziny. Po wyjsciu siadamy na ławeczce i korzystam sobie z WiFi by sprawdzic pocztę info w internecie.
Islandia
Dalszy kierunek to wodospad Glymur, najwiekszy wodospad na Islandii, ma 200 metrów. Po drodze stajemy na poboczu aby zrobic sobie obiadek. Najedzeni i pelni energii wybieramy sie na wycieczkę żeby zobaczyć wodospad. Trasa trudniejsza która wybraliśmy wiedzie po stromych zboczach, ma niebezpieczne wejścia i zejścia po kruchych skałach i sypkiej ziemi oraz przejście przez rzekę po położonym miedzy brzegami balu czy przejście przez mała jaskinie. Po drodze na wodospad spotkaliśmy Polaków z małym kilku letnim chłopcem, widać ze Polacy lubią wyzwania i trudniejsze drogi. Widok na wodospad po pokonaniu tej drogi był niesamowity, a jeszcze bardziej zapierajacy widok był w dół 200 metrowego wawozu. Dodatkowego uroku dodają latające i wysiadujące jajka na stromym zbocczu mewy. Cała droga na wodospad i spowrotem zajęła nam 2,5 godziny. Największym zdziwieniem było jak dochodząc do parkingu zobaczyliśmy ze nasz samochód stoi z otwartymi na oścież drzwiami kierowcy. Jak się okazało mój brat wychodząc wrócił się po chusteczki do samochodu a po ich wzieciu zagadnięty przez naszego kolegę Jarka odwrócił się i podszedł do niego, po czym nie oglądając się poszliśmy do wodospadu, a samochód z portfelami, sprzętem foto, ipadem na wierzchu stał otwarty prezes ten cały czas. Na szczęście nic nie zginęło, bo i nie mogło bo przecież Islandia to jeden z kraj o najniższej przestępczości i kradzieżach. Na nocleg dziś wybieramy oddalone o jakiś kilometr drogi zaciszne miejsce.
Glymur Islandia
Glymur Islandia

26.05.2011 Czwartek
Po nocy pod naszym dwu sekundowym namiotem wstalismy o 8 rano. Dziś trochę zachmurzona posępna pogoda. Spokojnie zjedliśmy śniadanko wypiliśmy kawkę i spakowaliśmy manatki do samochodu. Dziś cały dzień poświęcamy na zwiedzanie Reykiawiku. Do 14 zwiedzamy Reykjavík, potem wybieramy się na basen. Na basenie spędzamy 2 godzinki. Po basenie jedziemy do Ikea poogladac co tam ciekawego, ale okazuje się ze budynek i rozłożenie jest identyczne jak Ikea na Targówku w Warszawie. Przy okazji jemy obiadek w Ikea, korzystamy z internetu i pijemy kawkę. Na nocleg w samochodzie stajemy kawałek za Reykjavík’em.
Reykjavík Islandia

27.05.2011 Piątek
Pobudka dziś przed godzina ósmą. Chwilka na relaks i bierzemy się za śniadanie. Po śniadaniu jedziemy zobaczyć tereny geotermalne w Hveragerði i miasteczko. Robimy sobie spacerek po osiedlach i jedziemy dalej do Selfoss. Tu planowaliśmy zatrzymać się na miejscowym basenie ale niestety okazało się ze z powodu czyszczenia basen był zamknięty. Jedziemy dalej i skrecamy w drogę 302, tu podjezdzamy na chwile zobaczyć wodospad Urridafoss i jedziemy dalej 302 a potem 305 w stronę wybrzeża. Potem jedziemy wzdłuż wybrzeża zwiedzajac po drodze wioski i pola lawowe. Dojezdzamy do jaskini Raufarhólshellir. Jest to właściwie tunel po płynącej kiedyś pod ziemią lawie. Cała jaskinia ma 1350 metrów pod ziemią. Droga prowadzi po mokrych i sliskich glazach, miejscami wysokość jaskini dochodzi do 10 metrów. Wszędzie dużo poodrywanych ze stropu głazów po których trzeba się co róż wspinać i schodzić ostro w dół. W początkowej części jaskini kapiaca ze stropu woda tworzy na glazach przepiękne kilkudziesięcio centymetrowe lodowe stozki z pustymi środkami w których stoi spadajaca woda. Dalej jest już totalnie ciemno i bez posiadania przez każdego latarki nie dało by się przejść. Idzie się ciagle po głazach raz ostro w gore potem w dół i tam aż do za ego końca przez ponad 1300 metrów. Po drodze piękne głazy i ściany, rożne kolory i kształty, najbardziej zapadają w głowie głazy i ściana które wyglądają jak stopiony metal, miejscami tworząc wiszące formy. Eksploracja jaskini zajęła nam trochę ponad 2.5 godziny, brak świeżego powietrza, duża wilgotność i ciagle podejścia i zejścia po ostrych głazach zmęczyły nas. Tak wiec standardowo aby się odprezyci i umyć udaliśmy się na basen do Reykiaviku, tym razem basen znajdował się w samym sąsiedztwie oceanu i woda oceaniczna była wykorzystywana do napelniania basenów. Kąpiel w brodzikach o temp. 40 stopni potem troche pływania, hydromasaz i sauna a po niej zimny prysznic i to wszystko za niecałe 10zł :). Dwie godzinki na basenie zlecialy i udalismy się na mini zakupy do Bonusa. Po zakupach udajemy się w kierunku Keflaviku gdzie jutro mamy samolot do polski.
Islandia

I tak zakończyła się nasza wyprawa męska na Islandię. Chwilami było ciężko ale decydując się na Islandię w maju zdawaliśmy sobie sprawę że nie będzie lekko, choć to co zastaliśmy na miejscu, ciągle wiejący mocny wiatr, temperatura odczuwalna dużo niższa niż ta z prognozy pogody itp. trochę nas zaskoczyło. Jedno z ciekawych odkryć to były sople lodu które nie były tak jak w Polsce proste w kierunku ziemi tylko wygięte prawie pod kątem 90 stopni przez wiatr :) to uświadamia jak wieje wiatr. Odnośnie wiatru to mieliśmy też ostrzeżenia już w wypożyczalni samochodów żeby zawsze stawać samochodem pod wiatr bo inaczej może urwać drzwi, i fakt raz mało ich nie wyrwało i ślizgając się po żwirze ledwo co je udało mi się zamknąć :)
Na długo w pamięci zostanie niezliczona ilość pięknych wodospadów, lodowce, pola wulkanowe, jaskinia lawowa, burza piaskowa na black beach, burza śnieżna i niezliczone ilości ptaków oraz wiele innych….
Na pewno kiedyś chciałbym jeszcze wrócić na Islandię tym razem już w letnim sezonie (lipiec-sierpień) żeby zwiedzić interior, a tymczasem zaczynam się przygotowywać do trzytygodniowej wyprawy samochodowej do Maroka którą tym razem w czwórkę zaczynamy już 2 grudnia :)))

Related Posts with Thumbnails
Podoba ci się ten post? Podziel się nim! :
Napisał Paweł Słowik, dnia 26/11/2011
4 komentarze/y
  1. 11/26/2011
    Karolina Kotkiewicz

    Swietna wyprawa!! fajnie napisane takie wyrwane z dziennika no i foty !! Oj bedzie sie dzialo od 2 grudnia !!! Do zobaczenia !!! :))

  2. 11/26/2011
    Aga W.

    Rewelacja! Można oglądać i oglądać i oglądać… cudowne widoki. Dzięki za tą relację, może się przydać jak i ja będę w końcu mogła spełnić swoje marzenie o Islandii :)

  3. 11/27/2011
    Konrad Hudaś

    No fajne repo !!! powodzenia w Maroko ;)

  4. 12/13/2011
    Kasia

    Witam,
    Trafiłam na Twoją stronę przypadkiem, już zapisuję w ulubionych :).
    Relacja z Islandii wspaniała, bardzo zachęca żeby się tam wybrać.
    Doczytałam, że teraz powinniście być gdzieś w Maroko :). Z niecierpliwością czekam na relację :). Pozdrawiam.

Komentarze są wyłączone.